Jak oszczędziłabym kilka drzew i wkład w długopisie?

November 20, 2017

 

 

Odkąd pamiętam, co roku robiłam noworoczne postanowienia — jak tylko dowiedziałam się, że robić je należy.
Zazwyczaj wyglądało to podobnie - 1 stycznia (na delikatnym, po sylwestrowym kacu — szampan to zło wcielone), siadałam wygodnie z kartką papieru i pisałam. Pisałam, pisałam - bo przecież im więcej punktów na liście, tym bliżej perfekcyjnego życia. A później wkładałam tę kartkę do notesu, kalendarza — zależy, co akurat miałam pod ręką
i
po tygodniu o niej zapominałam (teraz myślę sobie, że zapisanie ich na luźnej kartce było po prostu dużo mniej zobowiązujące. Kartkę można przecież wyrzucić :) 

Sporo tego było z tego, co pamiętam i…
co roku praktycznie to samo. Z roku na rok zmieniało się tylko jedno — wzrastał poziom frustracji. No bo do cholery miałam przecież 12 miesięcy, 52 tygodnie, 365 dni, a ja nie byłam w stanie zrealizować głupich noworocznych postanowień? O co chodzi ? Jak dorosła, decydująca o siebie kobieta nie może schudnąć tych nieszczęsnych 5 kilo, poprosić o podwyżkę, mieć większą odwagę w działaniu? Jak to jest, że po jakimś tygodniu chodzenia na siłownię, tak bardzo mi się jej odechciewa? Jak to jest, że z medytacji zawsze są nici? Jak to jest, że bałam się podnieść głowę, wypiąć pierś do przodu i poprosić o podwyżkę? I tak dalej, i tak dalej, w koło Macieju, co rok to samo, tyle że ze zwiększoną intensywnością.


Tutaj mój wewnętrzny krytyk dołączał do dyskusji i dokładał swoje 3 grosze, mówiąc „ty jednak jesteś do dupy”, „zobaczysz — jak zwykle i tym razem nic z tego nie będzie”. A ja... wyciągałam wtedy kolejną kartkę, mówiąc pewnym głosem do siebie i do krytyka.- w tym roku będzie inaczej. Nie było…

To nie działało. To nie miało prawa zadziałać.

 

A oto powody (wypisałam ich aż, a może tylko 7):

1. Tak naprawdę nie wiedziałam, czego dokładnie chcę.
Najczęściej szłam w tak zwane standardy — schudnąć, zdrowo jeść, więcej czytać, chodzić na basen i siłownię. Tyle! Nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby przyjrzeć się temu
z bliska.


2. Nie wiedziałam, po co w ogóle mam tego chcieć?
Wiedziałam, że mam to zrobić, bo przecież to sobie zapisałam, ale jakieś zastanawianie się nad tym — dlaczego realizacja tych postanowień jest dla mnie ważna, nie wchodziło w grę - nie było na to czasu. Było to bezrefleksyjne zapisywanie punktów, całkowicie pozbawione głębszego dna.

3. Nie wiedziałam, że im wyżej postawiona poprzeczka, tym ścieżka w dół
w kierunku niepowodzenia jest coraz bardziej śliska

Zapisując na kartce noworoczne postanowienia, wiedziałam jedno — muszą to byś wielkie cele i mysi być ich dużo, przecież jestem ambitną kobietą, a ambitne kobiety nie realizują małych celów.

4. Nie obserwowałam podróży do celu.
Widziałam tylko cel — raz przybliżający się, a raz oddalający się ode mnie punkt.
Nie obserwowałam drogi, jaką ten punkt przemierza, co go na tej drodze spotyka,
czy jest coś, co sprawia, że się oddala i czy jest coś, co sprawia, że jest coraz bliżej mnie.


5. Miałam na to wszystko cały rok, a kiedyś uwielbiałam odkładać działanie
w nieskończoność.

Myślałam sobie, że skoro na schudnięcie 5 kilo mam aż rok, a to przecież niewiele, to wcale nie muszę robić tego już teraz, mam przecież od cholery czasu.
Zacznę przed wakacjami.


6. Nie zadałam sobie trudu, żeby zrobić jakikolwiek plan działania.
Plan działania? Jaki plan działania? Przecież to oczywiste, że będę chodzić na siłownię, więcej czytać. To proste i logiczne.

7. Nie chciało mi się bawić w rachunek zysków i strat
Nie lubiłam rachunku zysku i strat, nawet na studiach uciekałam od tematu, jak najdalej się da. Co stracę? Jaki koszt poniosę? Co zyskam? Wtedy takie pytania nie przychodziły mi raczej do głowy. To znaczy, widziałam siebie oczami wyobraźni, jako super szczupłą
i fit babkę, ale do głowy nie przyszło mi zapytać siebie wtedy o wyrzeczenia, cenę, jaką będę za to płacić.

Teraz, pisząc ten tekst wiem, że
nie zapisując tych pozbawionych sensu noworocznych postanowień, tylko oszczędziłabym kilka drzew i wkład
w długopisie.

Na koniec powiem Ci jedno — wyznaczanie celów, ale takich do zrealizowania jest proste, trzeba tylko wiedzieć jak się do tego zabrać.

A jak wyglądają Twoje zapiski z noworocznymi postanowieniami?

 

PS. Nie wiem czy pamiętasz, ale 4 grudnia startujemy z darmowym wyzwaniem "Ratunku, to nie działa, czyli co zrobić, żeby noworoczne postanowienia miały sens?"

 

Wyzwanie będzie odbywało się na FB grupie "Myśl Pozytywnie, Żyj po Swojemu
i Kochaj".
Codziennie będziemy spotykały się na live.

 

Dołącz do wyzwania TUTAJ, przez cały czas trwania dostaniesz ode mnie dodatkowe materiały do pracy.

 

 

 

Please reload

Wyróżnione posty

58 rzeczy, których prawdopodobnie o mnie nie wiesz (i możliwe, że nie chcesz wiedzieć...)

March 30, 2018

1/6
Please reload

Ostatnio dodane
Please reload