Samaria, czyli daj sobie odrobinę luzu

 

 

Dziś wpis z serii zupełnie nieplanowanych. To kilka moich zupełnie subiektywnych wniosków po sobotniej wyprawie do Samarii

Czy to coś odkrywczego? Z pewnością nie, ale co z tego?

 

Ważne jak zaczynasz

Jeżeli już po otworzeniu oczu powiesz sobie - na co mi to, nie dam rady,
nie chce mi się, prawdopodobnie twoje czarne myśli spowodują, że będziesz miała dość jeszcze przed połową trasy (a z Samarii nie ma odwrotu).

 

Daj sobie odrobinę luzu

Co z tego, że się ubrudzisz, siedząc na kamieniach, co z tego, że będzie się z Ciebie lało i może nawet przyjdzie Ci do głowy, że niezbyt ładnie pachniesz? Co z tego, że nie najlepiej wyglądasz w bandamce na głowie? I naprawdę nic Ci się nie stanie, pijąc wodę ze źródełka,
które mijasz po drodze.

 

Daj sobie przyzwolenie na drogę do celu w swoim tempie, w swój własny sposób.

Jeśli chcesz się ścigać - ścigaj się, jeśli chcesz iść powoli - idź powoli (pod warunkiem, że wyrobisz się
z przejściem całego wąwozu do 17.30, bo wtedy odpływa ostatni prom, który zabierze do miejsca
z drogami, po których jeżdżą samochody). Brzmi strasznie? A to prawda!

 

Zawsze masz do wyboru dwie opcje.

Możesz pędzić przed siebie, skupiając swoje myśli jedynie na celu, ignorując leśne zapachy, górskie zioła i to, że roślina, z której robisz herbatę i popijasz ją w zimowe wieczory, dodając łyżeczkę miodu, pachnie tak samo intensywnie wtedy, kiedy  otulają ją promienie słońca. Szałwia, rozmaryn, malotira - mam nadzieję, że kiedyś nadejdzie dzień, kiedy będzie można sfotografować zapachy. Ja poważnie zastanawiałam się nad zabraniem odrobiny tego powietrza do butelki.

 

Pozytywny egoizm jak najbardziej tak...

... ale tylko taki, który nie robi za bardzo pod górkę (dosłownie) innym,  inaczej będziesz pruła naprzód z plecakiem swojego faceta, który będzie szedł 50 metrów za tobą, chwiejąc się na drżących nogach, narzekając jak jest mu źle i przeklinając Cię w myślach, że namówiłaś go na taką wyprawę. Tak na marginesie, to widziałam taką sytuację, tylko odwróconą o 180 stopni - gość pomykał, dzierżąc w dłoni bladoróżową "szoperkę" swojej kobiety,,, a wkurzona dziewczyna szła daleko za nim, fukając tylko pod nosem. Jeśli planował tam oświadczyny, raczej nici z tego. 

 

Humor

Jest dobry na wszystko - jeszcze raz nastawienie, nastawienie i nastawienie - odwala połowę roboty.

 

Czasem warto coś zrobić, nawet jeśli na drugi dzień wszystko boli.

Ja już myślę o tym, żeby  iść tam w tym roku jeszcze raz. Mój mąż jeszcze o tym nie wie, no ale przecież sama nie pójdę. A ja przy okazji przekonam się, czy czyta to, co tu bazram na blogu :)

 

A co o Samarii mówi wikipedia, przeczytasz TUTAJ

 

 

 

 

Please reload

Wyróżnione posty

58 rzeczy, których prawdopodobnie o mnie nie wiesz (i możliwe, że nie chcesz wiedzieć...)

March 30, 2018

1/6
Please reload

Ostatnio dodane
Please reload