KOBIETY O PRACY ZE MNĄ

Rok temu przewróciłam swoje życie do góry nogami. Ale od początku....

Po skończeniu studiów rozpoczęłam swoją karierę zawodową. Osobiście uważam, że zdecydowanie bardziej odpowiednią nazwa tego procesu była postępująca
i pogłębiająca się klęska zawodowa. Pracowałam w banku, byłam odpowiedzialna za funkcjonowanie biura, kadry i płace. Pełniłam tez iście poważną funkcje Office Managera w kolejnym banku (procedury i 2 osoby teoretycznie pod sobą - rzeź dla mojego chaotycznego serca! I pytanie - czy ja naprawdę jestem na to wszystko skazana? Artystyczna dusza malująca po ścianach od gówniarskich czasów, master of chaos i wieczny roztrzepaniec nieznoszący schematów.
Z miarą rozwoju klęski pogłębiał się kryzys. Moje poczucie beznadziei rosło wprost proporcjonalnie do ilości kontrolowanych dokumentów. Dlaczego jaaaa??Odpowiedz brzmiała - takie jest życie, nic nie zrobisz.

W tym całym moim nieszczęściu miałam jednak niesamowitego farta.
Moja siostra po 10 latach w korpo rzuciła robotę i postanowiła robić w życiu to,
co kocha. Myślałam "szczęściara jedna, ona wie co lubi robić w życiu,
takim to łatwiej, taka to ma farta".
Na naszych rozmowach coachingowych bywało różnie - czasem był śmiech, a czasem nawet płacz. Proces trwał. Aż w końcu, podczas jednej z naszych sesji otworzyły mi się oczy!
"Kocham malować!" I machina ruszyła. Następnego dnia ze sklepu dla plastyków triumfalnie i w podskokach wyszłam z zestawem farb, sztalugą i mazidłami do body paintingu. Dalej poszło jak z automatu- studia charakteryzacji i wizażu
i stopniowe budowanie wiary w moje możliwości. Teraz jestem cudownie spełniona- moja praca to moja pasja i jestem meega szczęśliwa. Maluje wspaniałe kobiety! Kocham te metamorfozy! Dziele się z Wami czymś, co całkowicie obróciło moje życie do góry nogami. Wiem, że wiele z Was jest sfrustrowany i wstaje rano
z soczystymi @$/&#$*! Pod nosem! I wielkie z Was bardzo by chciało "inaczej" ale nie wie "co i jak?".

Ale jeśli tylko masz zdolność autorefleksji, gotowość na ciężką pracę wewnętrzną i zmianę oraz z pokorą przyjmujesz do wiadomości, że ten proces trwa (bo nie jest to kwestia jednej sesji, takie rzeczy tylko
w bajkach) to naprawdę możesz zmienić swoje życie.
Bo ja jestem tego żywym przykładem!!!